Piotr Langer stał się najpilniej strzeżonym oskarżonym, który w areszcie wydobywczym nadal czekał na to, aż rozpocznie się jego proces. I był to jeden z momentów, kiedy Siarka nie miała nic przeciwko nadużywaniu tego środka karnego. Europejskie trybunały mogły wieszać na polskich sądach tyle psów, ile im się żywnie podobało – osoby takie jak Langer powinny gnić w więzieniu nawet bez wyroku sądu.
Ze wstydem myślała o tym, jak niewiele brakowało, by Sadysta z Mokotowa po raz kolejny uniknął odpowiedzialności. Zgubił pościg, zorganizowawszy całe mrowie czerwonych mustangów, podczas gdy sam odjechał innym autem. Dzięki pomocy seryjnego zabójcy o pseudonimie Ozyrys zaszył się w niewielkiej wsi na Pojezierzu Drawskim i prawdopodobnie uciekłby stamtąd za granicę, gdyby nie Nina Pokora.