Akt oskarżenia był gotowy w rekordowym tempie, sąd okręgowy także nie zwlekał z czynnościami. Magnowski został skazany na dożywocie, choć do końca procesu utrzymywał, że nie on jest Ozyrysem i został wrobiony.
Bzdury. Kompletne bzdury, skwitowała bezgłośnie Siarka, patrząc na swoje odbicie w lustrze. Woda ściekała jej po twarzy, włosy były mokre, a oczy zmęczone. Nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio przespała całą noc.
Jedno w sprawie Wincenta Magnowskiego nie dawało jej spokoju. Brak wyciętego narządu. Nigdy nie znaleźli kawałka wątroby, którą zabójca usunął z ciała Paderborna.
W innych okolicznościach być może miałoby to znaczenie. W tych jednak wszyscy uczestnicy postępowania byli świadomi, z kim mają do czynienia. Każdy chciał zemsty za to, że uderzono w jednego z nich.
Może w magazynie grasował jakiś szczur, może w pewnym momencie do środka wbiegł pies. Nikt nie przywiązywał wagi do brakującego elementu układanki, która była dostatecznie wyraźna bez niego.
Karolina ruszyła do kuchni po papierosy, w sypialni zobaczyła jednak, że komórka rozświetliła się za sprawą przychodzącego połączenia.
Zerknęła na budzik na szafce nocnej. Piąta czterdzieści trzy.