Bagno
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

PRO­LOG

Wisiała na żyran­dolu.

Jej twarz nie przy­po­mi­nała tej, którą znał przed laty. Blada, spuch­nięta, mar­twa jak cała reszta. Wytrzesz­czone oczy wpa­try­wały się w niego obo­jęt­nie, z lekko roz­chy­lo­nych ust wyla­ty­wały muchy, które zapewne zdą­żyły już zło­żyć w jej wnę­trzu jaja. Z nich wkrótce wylę­gną się czer­wie i zaczną uczto­wać. Czy powi­nien na to pozwo­lić?

Patrzył na nią wyprany z emo­cji. Nie miał ich w sobie. Po pro­stu stał i patrzył, jak muchy wcho­dzą do jej ust, by po chwili z nich wyjść, jak jej dłu­gie blond włosy i fałdy się­ga­ją­cej do kolan sukienki deli­kat­nie falują na wie­trze, który wśli­zgi­wał się przez uchy­lone drzwi bal­ko­nowe. Na zewnątrz ćwier­kały ptaki i doka­zy­wały dzieci, sądząc po okrzy­kach grały w piłkę nożną.

„Podaj, podaj! Mały, tu jestem! Hej! Nie sam, nie sam! Tutaj! Kuźwa! Musia­łeś znowu sam?!”