Bagno
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Ona się nie poru­szała. Nie wyda­wała żad­nych dźwię­ków. Po pro­stu wisiała, a na dwo­rze życie toczyło się dalej. Czy ktoś po niej zapła­cze? Wąt­pił w to. Ojciec nie żył od pra­wie dwu­dzie­stu lat, matka zmarła z gory­czy po tym, co wyda­rzyło się mie­siąc wcze­śniej. Przy­naj­mniej tak powta­rzała, bo dok­tor twier­dził, że z powodu wylewu krwi do mózgu. Ale to ona mogła mieć rację. Teraz też już nie żyła. Wisiała na żyran­dolu.

Spu­ścił wzrok na kartkę. Leżała na pod­ło­dze obok prze­wró­co­nego tabo­retu, spla­miona moczem, któ­rego spora kałuża zebrała się pod zwło­kami. Przy­kuc­nął i chwy­cił ją czub­kami pal­ców. Uniósł i prze­czy­tał. To było jej pismo. Znał je dosko­nale, bo kie­dyś pisali do sie­bie wiele listów, może nawet setki. Wszyst­kie jed­nak gdzieś prze­pa­dły. W odmę­tach prze­szło­ści. Spa­liła je? Ta myśl spra­wiła, że poczuł ucisk w żołądku. Zda­wała mu się irra­cjo­nalna.

Czy to była jego wina? Czy mógł temu zapo­biec? Czy gdyby wtedy postą­pił ina­czej, oni by żyli?