Bajki robotów
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

I po­sta­no­wił so­bie tę jed­ną fra­zę po­wta­rzać, co­kol­wiek się sta­nie, bo nie wy­ma­ga­ła wy­sił­ku umy­sło­we­go, a dzię­ki temu wca­le go nie roz­grze­wa­ła. Ru­szył tedy pu­sty­nią śnież­ną Kwar­co­wy, bez­myśl­nie i byle jako, aby chłód za­cho­wać. Szedł tak, aż do­szedł do mu­rów lo­do­wych sto­li­cy Kry­oni­dów, Fry­gi­dy. Roz­pę­dził się, gło­wą w blan­ki ude­rzył, aż skry po­szły, lecz nic nie wskó­rał.

– Spró­bu­je­my ina­czej! – rzekł so­bie i za­sta­no­wił się, ile to też bę­dzie: dwa razy dwa?

A kie­dy roz­my­ślał nad tym, gło­wa mu się nie­co roz­grza­ła, więc dru­gi raz mury roz­iskrzo­ne ta­ra­no­wał, ale tyl­ko do­łek uczy­nił nie­wiel­ki.

– Mało było! – rzekł so­bie. – Spró­bu­je­my cze­goś trud­niej­sze­go. Ile to też bę­dzie: trzy razy pięć?