Bajki robotów
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

I wy­szedł mu na­prze­ciw skrzą­cy się gwiezd­nie ry­cerz ogrom­ny, wódz Kry­oni­dów, Bo­re­al. Ze­brał się w so­bie elek­try­cerz Kwar­co­wy i ru­nął do ata­ku, a tam­ten zwarł się z nim i był taki ło­skot, jak kie­dy się zde­rzą dwie góry lo­do­we po­środ­ku Oce­anu Pół­noc­ne­go. Od­pa­dła lśnią­ca pra­wi­ca Bo­re­ala, od­rą­ba­na u na­sa­dy, ale nie stro­pił się, dziel­ny, lecz od­wró­cił się, aby pierś, sze­ro­ką jak lo­do­wiec, któ­rym wszak był, nad­sta­wić wro­go­wi. Tam­ten zaś dru­gi raz na­brał szyb­ko­ści i znów ta­ra­no­wał go strasz­li­wie. Tward­szy był kwarc i bar­dziej spo­isty od lodu, pękł więc Bo­re­al z hu­kiem, jak­by la­wi­na ze­szła po zbo­czach skal­nych, i le­żał roz­pry­śnię­ty w świe­tle zórz po­lar­nych, któ­re pa­trza­ły na jego klę­skę.