Bezmatek
Mira Marcinów — Powieść obyczajowa i romans

Mama marzy o własnej kuchni. A ja o własnym pokoju. Pewnego dnia będziemy miały w dużym mieście kawalerkę, tak tam mówią na mieszkanie. Mama jest ładna jak Cindy Crawford, więc szybko znajdzie pracę i zamieszka w swojej żółto-pomarańczowo-niebieskiej kuchni. Będzie w niej gotować makaron z koncentratem pomidorowym i jajkami. To moje ulubione danie. Mama nazwała je „kolorowy makaron”. Teraz rzadko gotuje, bo to kuchnia babci. Każda kuchnia ma swoją panią. Gdy do kuchni wejdą dwie dorosłe kobiety, to strasznie się kłócą. Dla mamy liczy się to, jak jedzenie wygląda na talerzu. A dla babci to, żeby się dużo odżywiać. Jedzenie mojej mamy pachnie przyprawami, które lubię wąchać, ale nie lubię ich jeść. Chciałabym mieć czerwony pokój z zielonymi szafami, w których trzymałabym wypukłe kolorowe karteczki. Ale sama wiem, że wypukłych nie ma naprawdę, nawet jeśli można o nich marzyć przed snem.