Brud
Piotr C — Literatura

Blondynka wie, że jest ładna, a jak o to zadba, to piękna. A ten mężczyzna mógłby się nawet jej spodobać. Mógłby ją pociągać, bo ma mocno zarysowany podbródek, duże oczy i silne ręce.

– Jak masz na imię?

– Aldona – odpowiada ponuro.

– Jestem Antek. Mogę postawić ci drinka? – pyta on.

– Nie piję.

On patrzy zdziwiony na jej szklankę.

– To wódka. – Pokazuje na szkło.

– W sumie to nie wiem. Kiedy mi nalewali, butelka była już otwarta – odpowiada blondynka.

Garnitur baranieje.

– Kłamczuszka – mówi w końcu.

Blondynka pociąga soczysty łyk ze swojej szklanki, uśmiecha się do niego szatańsko.

– Mężczyźni zawsze kłamią. Dlaczego nam nie wolno? Kłamanie to najlepsza rozrywka kobiety – mówi. – Poza zrzucaniem z siebie ciuchów.

Jest okrutna. Niebieski garnitur nie nadąża. Jego skrypt nie przewiduje takiej odpowiedzi.

– Może zrzucisz je przede mną? – próbuje jeszcze.

Barmanka prycha pod nosem z lekceważeniem. Ja nie prycham. Trochę mi go żal. Trochę jestem zażenowany. Blondynka udaje cień zainteresowania, udaje, że zastanawia się przez chwilę, a w końcu odpowiada:

– Na świecie nie ma tyle alkoholu.