Brud
Piotr C — Literatura

Przedsiębiorcy budowlani skończyli butelkę wódki i wyszli. Jedna z rubensowskich kobiet poszła chwiejnym krokiem do toalety. Długo jej nie było, wróciła blada. Jej koleżanka poszła ją teraz odprowadzić do pokoju. Podtrzymując w pasie. Trzecia kobieta została przy stoliku.

Zawołała kelnera, długo wypytywała go o różne drinki i potrawy. Poprawia włosy. Wyjaśnia, że jest tutaj przejazdem z koleżankami, jest właścicielką spa, błota, solaria, hydroterapie, zatrudnia dwanaście osób, ich specjalność to masaże i ona czasem też masuje, ale tylko specjalnych gości, którzy zaraz po tym masażu czują się jak nowo narodzeni. I że pokój numer dwadzieścia cztery w tym hotelu jest całkiem sympatyczny, łóżka mają bardzo wygodne, a ona przed snem chce się napić kieliszek szampana i nawet ma schłodzoną butelkę. A tak w ogóle to dawno nie miała nic konkretnego w ustach. A lubi grube rzeczy. Jak pasztetowa czy salami. Ale niestety dawno nie była w mięsnym. Zbyt dawno. Czy może on jest w stanie jej jakoś pomóc? Kelner uśmiecha się tajemniczo. Ale mówi mało i odpowiada niekonkretnie. Jakby nie mógł się zdecydować, czego chce. Nie potrafi się zgodzić. Nie potrafi jednak też odmówić.