Brud
Piotr C — Literatura

To była wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Było ekstra. Było wesoło. Było tak, jak powinno być. On przyjeżdżał do niej, czasami nawet co drugi weekend, raz w miesiącu najrzadziej, i dzwonili do siebie prawie codziennie. Jaka była z nich dumna, że tak dają radę tworzyć związek na odległość!

W Koszalinie zjawiła się przez tego mężczyznę. Chciała mu zrobić niespodziankę, przyjechała pociągiem, żeby wyskoczyć jak ten królik z kapelusza. Dotarła do jego mieszkania. A wcześniej w damskiej toalecie na paskudnym dworcu długo poprawiała makijaż. Zadzwoniła do jego drzwi, odtwarzając w wyobraźni sekwencję wydarzeń, w której będzie przy ścianie, a później na podłodze, a jeszcze później to się zobaczy. Na pewno pod prysznicem.

Zamiast niego otworzyła jej młoda dziewczyna ubrana tylko w męską koszulę. Bardzo ładna dziewczyna, musiała przyznać, o białej skórze i małych piersiach.

Lidka odwróciła się na pięcie i bez słowa poszła na dworzec łapać pociąg powrotny. Tyle że pociąg był dopiero rano.