Brud
Piotr C — Literatura

Wylądowała w hotelu, on dzwonił i przepraszał, że to nikt ważny, taka dziewczyna na chwilę, ale ona nie chciała słuchać jego przeprosin, bo w tym momencie do krawężnika na chodniku miała większe zaufanie niż do facetów.

Chciała tylko upić się z rozpaczy.

I piła, i czytała sterty notatek, które miały ją uczynić pełnoprawną panią doktor, i mazała po nich długopisem, a w środku czuła, jak zamiast serca rosła w niej wielka czarna dziura.

– Nie możesz się umawiać z lekarzami? – pytam.