– Nie rozśmieszaj mnie! – Wzrusza ramionami. – Panowie doktorstwo: wiek trzydzieści dziewięć i pół, zazwyczaj turbosamochód, zazwyczaj w domu już gotuje i pierze przepiękna żona i biegają przepiękne dzieci. Pan doktor jest przystojny, szczupły, wysportowany, błyszczy wiedzą i żartem. Zaczyna od tego, że chce zaimponować, najpierw wiedzą. Więc się popisuje przed studentką, czego to on nie wie, i wyłapuje, czy studentka jest zainteresowana jego specjalizacją. Powiedzmy, że jest. No to zaczyna czarować: „Mogę panią nauczyć robić to i tamto, może pani wpaść na dyżur, to pokażę pani taki czy inny zabieg, nauczę panią”. Studentka się zgadza, podekscytowana, że nauczy się medycyny. Pan doktor szybciutko przechodzi na ty, zamiast nauki zawodu są rozmowy o życiu, planach. Oczywiście pan doktor bardzo chętnie odwiezie panią studentkę do domu, bo przecież ma taki ekstrasamochód.