Burzliwe czasy
Mario Vargas Llosa — Literatura

– Zdają sobie panowie z tego sprawę, czyż nie? – podjął po dłuższej pauzie, którą wykorzystał, by wypić kilka łyków wody. – Oto garść przykładów. Arévalo przyjął ustawę pozwalającą na zakładanie związków zawodowych w przedsiębiorstwach i w posiadłościach rolnych oraz na wstępowanie do nich robotników i chłopów. Podpisał ponadto prawo antymonopolowe, wzorowane na obowiązującym w Stanach Zjednoczonych. Wyobrażają sobie panowie, co oznaczałoby dla United Fruit wprowadzenie w życie środków gwarantujących wolną konkurencję: o ile nie ruinę, to z pewnością poważny spadek zysków. Przypominam, że zyski nie pochodzą tylko z naszej wydajności, z nakładów na walkę z chorobami i szkodnikami czy na poprawę jakości ziem pozyskiwanych na nowe plantacje bananów poprzez wycinkę lasów. Pochodzą także z monopolu, który ruguje potencjalnych konkurentów z naszych terenów, i z naprawdę uprzywilejowanych warunków, w jakich działamy, wolni od podatków, wolni od związków zawodowych, wolni od ryzyka i zagrożeń powodowanych przez jedne i drugie. Problemem nie jest tylko Gwatemala, mała cząstka świata, w którym operujemy.