– To my powinniśmy oświecić rząd i opinię publiczną w kwestii Gwatemali, i musimy zrobić to tak, by nabrali przekonania, że problem jest tak poważny, tak palący, iż trzeba usunąć go natychmiast. Jak to zrobić? Działając dyskretnie i przemyślnie. Organizując sprawy w taki sposób, żeby opinia publiczna, decydująca w demokracji, wywarła nacisk na rząd, by ten podjął stosowne kroki w celu neutralizacji poważnego zagrożenia. Jakiego? Tego, o którym powiedziałem przed chwilą, że to nie Gwatemala je stanowi: koniem trojańskim jest Związek Sowiecki operujący na tyłach Stanów Zjednoczonych. Jak przekonać opinię publiczną, że w Gwatemali zapanował komunizm i że bez zdecydowanego działania Waszyngtonu może ona zostać pierwszym satelitą ZSRR w Nowym Świecie? Za pośrednictwem prasy, radia i telewizji, głównego źródła informacji i kształtowania poglądów obywateli zarówno w kraju wolnym, jak i zniewolonym. Powinniśmy uświadomić prasie niebezpieczeństwo narastające o dwie godziny lotu od Stanów Zjednoczonych i o krok od Kanału Panamskiego.