Cały ten błękit
Mélissa Da Costa — Literatura

– Jak ty to robisz? Bo wiesz… ja już przez to nie śpię… Jak ty to robisz, że sobie z tego żartujesz?

Émile udaje, że ogląda paznokcie, próbując uniknąć jego spojrzenia. Robi obojętną minę.

– Jakoś leci. To znaczy… za kilka miesięcy nie będę nawet wiedział, kim jestem, więc… nic nie będzie już miało znaczenia. Nie ma sensu się martwić!

– Émile… Ja nie żartuję.

– Ja też nie.

Renaud jest bliski rozklejenia się. Ma łzy w oczach. Przez sekundę Émile ma ochotę o wszystkim mu powiedzieć, wyrzucić to z siebie: „Wszystko będzie dobrze, stary, wyjeżdżam, zaczynam przygodę z plecakiem, w kamperze, tak jak marzyliśmy. Przeżyję sześćdziesiąt lat w rok. Obiecuję. Nie będę niczego żałował”.