Nie, nie będzie tęsknił za tą pracą. Wtedy ją przyjął, bo przecież musiał zarabiać, ale nigdy go nie kręciła. Wykonywał ją jak automat, dla zabicia czasu. Właśnie dlatego miał trudności z uświadomieniem sobie, że pamięć go zawodzi. Zwalał to na nudę i brak motywacji: zagubione maile pisane od nowa, ponownie wysyłane, zapominanie o spotkaniach, przypomnienia dla klientów pomijane co drugi raz, czarne dziury w środku dnia przed pustym dokumentem („Co ja właściwie chciałem zrobić?”)… To była monotonna praca, bez niespodzianek, więc myślał, że po prostu jest znużony. Ale to nie było to, w każdym razie nie tylko to. Miał luki w pamięci. Potem pojawiły się różne dolegliwości, zaburzenia równowagi. Ze zmęczenia, myślał. Reakcja na odejście Laury… Po upływie roku… To matka nalegała, żeby poszedł do lekarza. I usłyszał diagnozę.
Laëtitia kręci się przy oknie. Szamocze się z klamką, żeby je otworzyć.
– Jest piekielnie gorąco.
Do pokoju przenika rześkie wieczorne powietrze. Zaczął się lipiec i na zewnątrz bardzo głośno śpiewają ptaki.
– Nie ma tu klimy?
– Zachowali ją dla oddziału geriatrycznego.
– Już nie wytrzymam. Idę sobie kupić zimną lemoniadę z automatu. Chcecie coś?