Cały ten błękit
Mélissa Da Costa — Literatura

Émile kręci głową, Renaud go naśladuje. Laëtitia ociera czoło, do którego przykleiło się kilka kręconych kosmyków.

– Zaraz wracam.

Wychodzi z pokoju i delikatnie zamyka drzwi. Renaud natychmiast odwraca się do Émile’a. Chce wiedzieć już teraz.

– No dobra… Co szykujesz?

– Jeszcze nie bardzo wiem. – Émile wyciąga rękę w kierunku białego stolika nocnego i bierze swój telefon. Otwiera jakąś stronę internetową, przewija ją, coś pisze. – Masz. Na razie na tym stoję. – Podaje telefon Renaudowi. To ogłoszenie. – Przeczytaj.

Émile siedzi nieruchomo za kierownicą swojego kampera, zagubiony w myślach, niezdecydowany. Poszedł odebrać samochód dziś rano. Pojazd jest w idealnym stanie. W środku zostały nawet naczynia stołowe i zestaw ręczników, które chyba nigdy nie były używane. Może wyjechać choćby dzisiaj, jeśli zechce…

Kamper stoi na parkingu naprzeciwko kina. Émile nie może się zdecydować, żeby wysiąść. Coś go dręczy. Już właściwie nie wie, co myśleć. Renaud zareagował dość dziwnie tamtego dnia, kiedy zobaczył ogłoszenie.