Émile potrząsa głową, przechylając się do tyłu na fotelu biurowym. Już nie czas na sentymenty i rozpamiętywanie przeszłości. Trzeba się teraz skoncentrować na podróży. Wpadł na ten pomysł, gdy usłyszał diagnozę. Był załamany przez godzinę lub dwie, a potem zaświtał mu w głowie pomysł wyjazdu. Nie wspomniał o nim nikomu. Wie, że by go powstrzymywali. Rodzice i siostra czym prędzej zapisali go na kliniczne badanie eksperymentalne. A przecież lekarz wyraził się jasno: nie chodzi o jego wyleczenie ani o opiekę nad nim, lecz po prostu o to, by dowiedzieć się nieco więcej o tej rzadkiej, nieuleczalnej chorobie. To go zupełnie nie interesowało. Spędzić ostatnie lata w sali szpitalnej jako obiekt badań medycznych. Rodzice i siostra jednak nalegali. Dobrze wie dlaczego. Nie chcą się pogodzić z jego śmiercią. Chwytają się słabiutkiej nadziei, że badanie eksperymentalne i obserwacje pozwolą zahamować rozwój choroby. Ale po co zahamować? Żeby przedłużyć mu życie? Przedłużyć starość? To już postanowione: wyjedzie. Załatwi wszystkie sprawy w największej tajemnicy, nie wspominając im o tym ani słowem, i wyjedzie.