A potem, gdy już towarzystwo za bardzo bełkotało, a ty nie, albowiem po kryjomu dofinansowywałeś sobie w toalecie szczodrze nos amfetaminą, poszedłeś w obchód.
Poszedłeś do Syreny przy Dworcu Głównym, przed którą to Syreną stał jakiś młodzik z tabliczką z napisem KONIEC JEST BLISKO i deklamował z pamięci Apokalipsę Świętego Jana, co ci w pewien jednak sposób zaimponowało, a w tej Syrenie, pamiętasz, rozmawiałeś z nowym barmanem. O zamachach, o Zamachu oczywiście też, wielką literą, TYM Zamachu, o Rzezi, a gdy Kary słyszy o Zamachu, to nie jest w stanie nie myśleć o mnie ani o kuli tkwiącej w jego głowie, co w sumie zrozumiałe. I o metalowej płytce, która znajduje się, wmontowana w czaszkę, pomiędzy tą kulą a światem zewnętrznym, cóż poradzić.