Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

Właściwie to lubiłeś szlagonka Gucia (chyba bardziej jednak Bodzio niż Gucio, pomyślałeś), choć zastanawiałeś się, czy faktycznie go ot tak, po prostu, po ludzku lubisz, czy trochę jakoś, kurwa, podziwiasz ze swojej chłopskiej, chamskiej perspektywy jego rasowość. Jego szlagoński, arystokratyczny styl. Bo, kurwa, styl to oni mieli. Musiałeś to przyznać. Kurwa mać, ten Bodzio, myślałeś, to się nawet pocił z klasą. Nic nie mogłeś poradzić na to, że przy tych pierdolonych szlagonach to mogłeś jedynie w poczuciu własnej, chłopskiej beznadziei zakładać te swoje battledressy, nosić te skórzane kurtki, podwijać rękawy podkoszulków, układać włosy na biciarza i grać wielkiego cynicznego dekadenta. Bo co ci pozostało. Ani stylem, ani klasą nigdy się do nich, Kary, chamie, chłopie ze wsi, nie zbliżysz. Być może powinieneś być na siebie zły za tę swoją psychologiczną poddańczość, ale miałeś to gdzieś. W końcu, kolego, nauczyłeś się już dawno obserwować samego siebie z dystansu, patrzeć na swoje emocje jak na obiektywnie dziejące się fenomeny naturalne, najczęściej jednak, przyznaj, naturalne klęski: powodzie, trzęsienia ziemi, takie tam.