Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

Faruga. Mówiło się, że wskrzesza martwych, że daje oświecenie i nowe życie. Gucio był ewidentnie Farugą zafascynowany. Szukał dojść. Mówił, że to coś nowego, że już jest zmęczony jednostajną atmosferą w Polsce, męczącą, tym pierdoleniem o sile, chwale, piędzi i rubieży prawie od wieku, o mocarstwowości, mówił, rzygał już tym. Bóg, tradycja, wiril formodawca, tu faszyści, tam krwioziemcy w maskach Mickiewicza, poganie, komuniści, tu demokraci, tam sraci, tu katolicyzm, tam ateizm. A ten Faruga, mówił, nawet jeśli to wszystko to jeden odpust, to przynajmniej coś nowego. Kiwałeś głową, słuchając Gucia.

– Robiłem Farugę – rzuciłeś w końcu, ot tak od niechcenia, miało być nonszalancko i rasowo, ale to zdziwiony Gucio na ciebie bardziej rasowo i nonszalancko spojrzał. Jebany.

– Co? Jak to? Ruchałeś go? – Zaśmiał się. – Jebałeś Farugę?

– Rozpracowywałem – odpowiedziałeś. – Wiesz – postawiłeś kołnierz skórzanej kurtki – jestem detektywem. Z powieści noir.

– Aaa! – Pokiwał głową. – I co? To znaczy, że masz kontakt? Namiar?

– Jakiś mam – odpowiedziałeś.

– Widziałeś go? – podniecał się Gucio, aż w swoim głupkowatym zachłyśnięciu stracił trochę swojej rasowości, ku twojej uldze. – Człowiek to jest?