Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

Trochę wręcz, pomyślałeś, chłopsko zabrzmiał. Jak taki chłop stereotypowy, z palcem zaślinionym w gębie. Poprawiło ci to humor.

– Nie, nie człowiek. – Roześmiałeś się. – Wielki Przedwieczny, kurwa, sprzed eonów. Cthulhu dobrodziej we własnej osobie.

– Kto? – Bodzio, to znaczy Gucio, zamrugał.

– Miałem zlecenie – zignorowałeś to jego mruganie – żeby znaleźć jedną dziewczynę, z przemysłowskiego domu, którą tam wwiedli. Zlecenie. Wiesz, historia jak z kryminałów: dziewczyna spotyka przystojnego faceta, dżentelmen, jakby prosto z katalogu wysyłkowego dla ziemiaństwa, inteligentny, rasowy – powiedziałeś to słowo, jakby je podkreślając, zupełnie nieświadomie, co ci trochę, hm, ten dopiero co poprawiony nastrój znów zepsuło. – No i stopniowo, krok po kroku, nasz tajemniczy nieznajomy ładuje ją w sektę. Dziewczyna zaczyna się dziwnie zachowywać, przyjaciele się martwią, rodzina się martwi, ojciec dzwoni do nas, do firmy, no więc ja wchodzę i działam.

– No i? – Gucio miał oczy jak koła młyńskie. – Ten dżentelmen to był właśnie Faruga?

– Nie, jakiś jego podchujnik. Faruga jest na ołtarzach, on się do takich rzeczy nie zniża.

– I co się okazało?