Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

I wtedy zapanował kolor ciemnogranatowy, zimny, chłodny kolor warszawskiej letniej nocy, rozświetlanej trochę nad Dworcem Głównym jaskrawymi neonami, w tym biało-czerwonym. Neon ten od czasów, jak to się pisze, „restytucji władzy Narodu” wysławia rządzący Obóz Narodowy i jego przywódcę, prezydenta marszałka Jeremiego Snardza, i głosi nie do rymu, za to tradycyjnie: „NIKT NAM NIE ZROBI NIC, BO Z NAMI OBÓZ NARODOWY I MARSZAŁEK SNARDZ”.

Warszawskie trupy, nuciłeś, Franc, idziemy w bój, bo nie wiadomo, skąd ta melodyjka wymyślona płytki ci się w mózgu czepiła, idziemy w bój.

Nad Warszawą walczyły ze sobą dwie zorze, dwie miejskie, ryjące czarne niebo, dzielnice wieżowców i drapaczy: jedna, jak się mówiło: „żydowska”, i druga – „polska”, „szukalska”, rażąca światłem bijącym od wieżowców o przedziwnej architekturze budowanych wzdłuż torowiska w stronę Nowej Ochoty i Czystego. Ta „polska” wyglądała niesamowicie i właściwie to ją bardzo lubiłeś.