Wstajesz i podchodzisz do okna. Otwierasz je i ciągnie sierpniowym upałem, który zatyka ci oddech, patrzysz na ulicę i słyszysz, jak ktoś śpiewa pijackim głosem:
„Nie damy Śląska ani Pomorza, gdy nam je wola wróciła Boża”.
No tak, wczoraj było Święto Wojska Polskiego.
„Nie damy Wilna, nie damy Lwowa, bo to też nasza scheda ojcowa”.
Zamykasz okno.
No ale tymczasem, kochany, kaca masz. Kaca.
Opowiem ci wszystko, co wczoraj wyrabiałeś. Z mojego poduszczenia czy nie, bo przecież mój głos to nie jest jedyny głos, jaki słyszysz, nie, Kary?
Więc co robiłeś wczoraj, Franciszku Kary?
Pierwszy z trzech barów zeszłego wieczoru – Pod Blachą na bliskiej Woli.