Ciemno, prawie noc
Joanna Bator — Literatura

Tak jak stałam, w kurtce i szalu, wtuliłam twarz w poduszkę pachnącą świeżo wypranym płótnem, spod którego przebijał odór pleśni i rozkładu.

Śnił mi się ojciec. Widziałam go wyraźnie, ale nie słyszałam jego głosu, patrzyłam na usta formułujące słowa, twarz wykrzywioną z wysiłku, jednak otaczała mnie cisza. Ojciec wyglądał tak jak w ostatnich miesiącach życia, był szary i wychudzony, z oczami płonącymi gorączką. Miał na sobie ortalionową kurtkę i poprzecierane na kolanach stare spodnie, traperskie buty kupione przed laty w Czechosłowacji, w których zapuszczał się do podziemi pod Zamkiem Książ w poszukiwaniu skarbu.