Myślę, że było mu ciężko, żył sam w domu bliźniaczo podobnym do naszego, ostatni z rodziny Kukułków. Nigdy się nie ożenił i nie miał dzieci, a gdy wyjechałam, nie było nikogo, dla kogo mógłby grać na skrzypcach. Podobnie jak ja, pan Albert był niedobitkiem.