Ciemno, prawie noc
Joanna Bator — Literatura

Potem zajrzałam do kuchni tonącej w szarym blasku, jakby była wypełniona wodą, woda rzeczywiście kapała z kranu, spływając do zlewu z małego stalaktytu, który utworzył się przez te lata. Od drzwi prowadzących stąd do ogrodu ciągnął chłód, mgła napierała na szyby. Stół i cztery krzesła wyglądały jak szkielety dawno wymarłych zwierząt, których nikt nie zdążył nazwać ani polubić.