Ciemno, prawie noc
Joanna Bator — Literatura

Tamtej ostatniej zimy moja siostra mówiła tylko o nich. Budziła mnie w nocy, gdy spałam przytulona do rudego Hansa z NRD, i opowiadała historię księżnej Daisy jeszcze raz, znów inaczej, a ja byłam zbyt mała, by zauważyć, że jej nienaturalnie powiększone oczy i zimny pot na czole to zapowiedź katastrofy. „Siostrzyczko Wielbłądko w wielbłądzim kolorze, to ja, Daisy”, szczebiotała. „Das ist Daisy”, powtarzała grubym głosem Hansa, „obudź się, meine kleine, i słuchaj”. Kładła się obok mnie na wznak i mówiła: „Był czarny czarny las w tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom w tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały trup”. Umierałam ze strachu, a Ewa łaskotała mnie i powtarzała: „Biały trup na trupie pereł sznur trupi blask czarny dom pereł sznur. Nie śpij! Powtarzaj ze mną”, mówiła coraz szybciej, tak że plątał mi się język i nie mogłam nadążyć. Na tym polegała nasza relacja: nie mogłam za nią nadążyć i nie zdążyłam, gdy mnie potrzebowała.