Ciemno, prawie noc
Joanna Bator — Literatura

Ulubiony przez Ewę fragment opowieści ojca dotyczył wyprawy księżnej Daisy do Egiptu. „Słuchaj, Wielbłądko! Egipt, zatoka Aden. Jest tak gorąco”, Ewa wachlowała się z teatralną przesadą, jakby do Wałbrzycha nagle dotarła fala egipskiego upału, „jest tak gorąco, że można jajka gotować w piasku. Twoje ukochane wielbłądy w wielbłądzim kolorze żrą daktyle pod palmami, a poganiacze śnią w cieniu o zimnej pepsi-coli i Eskimoskach. W Egipcie, siostrzyczko, słońce jest pięć razy większe niż tu, a w południe od jego promieni dżentelmeni zapalają fajki. Pyk, pyk, puszczają dym, który pachnie jak świeże basie z bitą śmietaną”. Basie, najlepsze na świecie ciastka z kawiarni Madras w wałbrzyskim rynku, basiowy dym, łykałam ślinę, a moja siostra mówiła o Daisy: „Ubrana na biało księżna stała na brzegu morza osłonięta chińską parasolką. Patrzyła na egipskich chłopców, którzy nurkowali z nożami w zębach. Smagli chłopcy, noże w zębach, zęby jak perły, siuśmajtko, skup się. Łowili dla niej perły, dla pięknej Daisy, a ona kręciła parasolką na bambusowej rączce”. Opowieść mojej siostry za każdym razem bogatsza była o nowe szczegóły. Ale puenta ta sama.