Ciemność
Jozef Karika — Literatura

Niepokój i potyczki słowne wyczerpywały mnie, nie mogłem się przez nie skupić. A zarabiam na życie właśnie myśleniem. Niektórzy uważają, że praca scenarzysty to łatwizna – siedzenie w ciepełku, stukanie w klawiaturę i zgarnianie za to olbrzymiej kasy. Jasne. Takim ludziom życzyłbym, żeby potyrali sobie trochę przy serialu z codzienną emisją. Opracowywali wszystkie wątki, tworzyli codzienną porcję emocji i dramatów, ale odwracalną i niezbyt wielką, przecież serial nie może zdenerwować widzów, musi trwać, wciąż niezmienny, a jednocześnie codziennie inny. Dziesiątki, czasem setki odcinków, teoretycznie w nieskończoność. Panie i panowie, spróbujcie sami, spróbujcie coś stworzyć, mądrale, kiedy w głowie wam huczy, palce drżą, a wskutek stresu małżeńskiego serce zaczyna walić przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Na przykład kiedy żona wstaje zaparzyć wam herbatę. Ziołową, bez cukru i miodu, bo wnętrzności macie rozstrojone i każdy dodatkowy składnik mógłby spowodować skurcze lub sprint do toalety.