Czy mnie nienawidziła? Nie wiem, chyba darzyliśmy się nawzajem podobnymi uczuciami. Czasem było to straszne chamstwo, wręcz nienawiść, a kiedy indziej intensywne przebłyski miłości. Żona nawet po gwałtownej kłótni zawsze przynosiła mi z apteki herbatę ziołową na żołądek, coś na uspokojenie i krople nawilżające, bo oczy wysychały mi od ciągłego ślęczenia nad scenariuszami. Nie, nie bądź śmieszny, nie mogłaby mnie otruć. Wprawdzie taka możliwość przyszła mi do głowy, ale Natalia nie jest aż taką bestią. Przynajmniej kiedyś nie była, teraz nie jestem już tego taki pewien.