Cień góry
Gregory David Roberts — Literatura

Młody mężczyzna, biegnący po północy w moją stronę przez Ballard Estate, szeroką ulicę w kupieckiej dzielnicy, wśród zamkniętych na głucho budynków po obu stronach, młody mężczyzna, który znalazł się w pułapce, gdy przybyli tamci, a on zatrzymał się z rzucanym przez latarnie potrójnym cieniem u stóp, gotów do samotnej walki – i nagle nie był już sam.

– No i?

– Umarł. Trzy dni temu. Chciałem cię znaleźć, ale byłeś w Goa. Teraz mam szansę, żeby ci to powiedzieć.

– Co?

Naveen zadrżał. Patrzyłem na niego kamiennym wzrokiem, bo wspomniał o ucieczce z więzienia, i chciałem, żeby przeszedł do rzeczy.

– Był moim szkolnym kolegą – powiedział spokojnie. – Lubił wyprawiać się w nocy w niebezpieczne miejsca. Tak jak ja. Tak jak ty, bo inaczej by cię tam nie było i byś mu nie pomógł. Pomyślałem, że zechcesz to wiedzieć.

– Żartujesz?

Staliśmy w bladym cieniu, o centymetry od siebie, opływani przez tłum.

– Jak to?

– Wywlekasz moją ucieczkę, żeby przekazać mi smutne wieści o śmierci Aslana? To mi chciałeś powiedzieć? Jesteś świrem czy takim poczciwiną?