Cień góry
Gregory David Roberts — Literatura

– Jak powiedziałem, uprawia boks w moim klubie sportowym. Lubi się bić. Niewiele o nim wiem. Wydaje się rozrywkowy. Uwielbia imprezować.

– Nie liczy się ze słowami. Człowiek w tym wieku tak się nie zachowuje, jeśli nie może sobie na to pozwolić.

– Mówisz, że powinienem go obserwować?

– Tylko jego mroczną stronę.

– A trzecia historia? – spytał Naveen.

Zszedłem z drogi, którą szliśmy, i po kilku krokach stanąłem na wąziutkiej ścieżce.

– Dokąd idziemy? – spytał idący za mną Naveen.

– Na sok.

– Sok?

– Dzień jest gorący. Co z tobą?

– Nie, nic. Super. Uwielbiam sok.

Trzydzieści dziewięć stopni w Bombaju, mrożony sok arbuzowy, pracujący na pełnych obrotach wiatrak zbyt blisko głowy – pełnia szczęścia.

– Więc... ty serio jesteś prywatnym detektywem?

– Tak. Zacząłem przez przypadek... w pewnym sensie... ale robię to już od roku.

– Jaki przypadek zmienia człowieka w detektywa?

– Studiowałem prawo – wyjaśnił Naveen z uśmiechem. – Prawie dotarłem do dyplomu. Na ostatnim roku natknąłem się na pracę o prywatnych detektywach i o tym, jak wpływają na sądownictwo. Wkrótce przestało mnie interesować cokolwiek oprócz pracy detektywa, więc rzuciłem studia, żeby spróbować.

– I jak?

Naveen parsknął śmiechem.