Co przyniesie jutro
Mélissa Da Costa — Literatura

– Oczywiście. Wszystko zostaje. Córka pani Hugues, poprzedniej właścicielki, postanowiła zachować wystrój i pamiątki po matce. Być może pewnego dnia się tu przeprowadzi. Na emeryturze na przykład. Rzeczy osobiste złożyła na poddaszu, starannie poukładane w kartonach, ale jeśli to pani przeszkadza, mogę się z nią skontaktować…

– Nie, nie mam nic przeciwko.

Pociera dłonie z zadowoleniem.

– Czy nie chciałaby pani jeszcze raz, na spokojnie, przejść się po domu?

– Nie, nie ma takiej potrzeby.

– A ogród…

– Spieszę się.

– Aha…

– Możemy podpisać papiery?

Jest zaskoczony, nie da się ukryć. Nie spodziewał się, że pójdzie tak łatwo. Dom, który mają w ofercie od trzech lat, a tu wystarczyło jedno spotkanie i spisujemy umowę.

– Jest pani pewna?

Sam się sobie dziwi, że mnie o to pyta. Zdradza to wyraz jego twarzy.

– Tak.

– No cóż… Oczywiście, mam formularz umowy w samochodzie, ale… Będziemy potrzebować jeszcze paru dokumentów…

Nawet nie czekam, aż skończy mówić, tylko od razu sięgam do torebki. Jestem przygotowana. Wsunęłam każdy z wymaganych papierów do foliowej koszulki: kopia zeznania podatkowego, zaświadczenie o dochodach, pismo notariusza dotyczące testamentu i należnej mi części spadku, dowód osobisty.