Co przyniesie jutro
Mélissa Da Costa — Literatura

Nie zabrałam ze sobą dużego bagażu, tylko jedną walizkę, która została w bagażniku samochodu i może tam jeszcze poczekać. Resztę zostawiłam. Nie chciałam, aby coś, szczególnie zdjęcia, przypominało mi poprzednie życie. Życie sprzed wieczo­ru dwudziestego pierwszego czerwca.

Jak inni to robią? Patrzą, jak ich świat roztrzaskuje się w drobny mak, a potem wracają do dokładnie takiej samej codzienności, w jakiej żyli przedtem. Po kilku dniach idą, jak gdyby nigdy nic, do pracy, wciąż mieszkają w tym samym domu, w tej samej dzielnicy… To ponad moje siły. Oboje nagle mnie opuścili, tej samej nocy, i odtąd tamta rzeczywistość, w której się rozwijałam, oddychałam i budziłam co rano przez dwadzieścia dziewięć lat, przestała istnieć.

Klucze od mieszkania zostawiłam u Anne. Zrobi to, co uzna za słuszne. Nie pozbyłam się mebli ani sprzętów. Nie znalazłam na to ani czasu, ani odwagi. Chciałam jak najszybciej wyjechać. Zostawiłam wszystko. Nawet nie posprzątałam. Kubek z herbatką ziołową, którą piłam, kiedy zadzwonił domofon, pewnie wciąż stoi na blacie, a obok bez wątpienia leży otwarty katalog, który wtedy przeglądałam. Kapcie Benjamina czekają w korytarzu.