Stara kobieta w odpowiedzi zamruczała coś niewyraźnie po polsku. Felicja ruszyła dalej. Sarajewo – gdzie to w ogóle jest? Nigdy nie słyszała o takiej miejscowości. W tej chwili było jej to zupełnie obojętne. Myślała o Maksymie i o tym, dlaczego właściwie wolała go od innych mężczyzn. Wszyscy inni młodzi ludzie, których znała, byli dla niej śmiertelnie nudni i irytujący. Dobrze wychowani i okropnie uważni; co prawda rozumiała ich, ale i trochę nimi pogardzała. Nie mieli w sobie niczego zagadkowego, nieznanego i dlatego nie byli dla niej żadnym wyzwaniem. A tego właśnie, nie zdając sobie z tego sprawy, szukała. Maksym wydawał się spełniać wszystkie jej pragnienia.
28 czerwca 1914 roku brat Felicji Johannes skończył dwadzieścia pięć lat.
Poza tym tego też dnia otrzymał awans na porucznika i mógł wreszcie rozpocząć długo wyczekiwany urlop.