Wczesnym rankiem Johannes wraz ze swoim przyjacielem Filipem Rathem opuścił koszary nad Renem, w których stacjonowała jego kompania, i wyruszył w podróż do Lulinna, gdzie co roku spędzał urlop z najbliższymi. Obaj zatrzymali się w Berlinie, po pierwsze, aby odpocząć, a po drugie, aby Filip mógł zobaczyć się z mieszkającą tu rodziną. Wieczorem obaj chłopcy spotkali się u Johannesa, w dziwnie pustym mieszkaniu jego rodziców na Schlossstrasse. Filip przyszedł ze swoją siostrą Lindą, od pół roku narzeczoną Johannesa, która kiedyś chodziła do szkoły z Felicją. Była to osiemnastoletnia ładna dziewczyna o trochę lalkowatej urodzie. Obojgu towarzyszył mężczyzna, którego Johannes nie znał. Był to Alex Lombard z Monachium.
– Nasi ojcowie prowadzą wspólne interesy – oświadczył Filip – i stąd się trochę znamy. Spotkałem Alexa przypadkowo, a ponieważ nie miał żadnych planów na wieczór, zaprosiłem go tutaj.
Johannes i Alex uścisnęli sobie dłonie, przy czym ten pierwszy pomyślał nagle: „Ciekawy człowiek. Z pewnością dziesięć lat starszy ode mnie”.
– Lombard – powtórzył Johannes marszcząc czoło – czy pan jest…