Czas burz
Charlotte Link — Powieść obyczajowa

W głębi duszy jednak była pewna, że on dokładnie wie, czego chce. Jego myśli opanowała pewna idea, i to do tego stopnia, że dla niej, Felicji, nie pozostawało zbyt wiele miejsca. Maksym nigdy nie mówił tego, co tak często słyszała od innych mężczyzn, a były to pozornie żartobliwe uwagi typu: „Jesteś śliczna!” czy też: „Mógłbym się w tobie zakochać!”. Nie, od Maksyma można było usłyszeć tylko takie dziwne słowa jak przewrót, rewolucja światowa, podział własności, wywłaszczenie klas posiadających czy coś w tym rodzaju. Już dwa lata temu, w Berlinie, w czasie urodzin cesarza, Felicja zrozumiała, że Maksym miał swój świat, do którego ona nie miała prawa wstępu. Idąc wówczas ulicami Berlina i patrząc na wiwatujących ludzi, dostrzegła nagle na twarzy Maksyma osobliwą mieszaninę wściekłości i cynizmu i usłyszała słowa:

– Ten człowiek tylko dlatego jest królem, że inni zachowują się w stosunku do niego jak poddani. – Znacznie później dowiedziała się, że był to cytat z Marksa.

– Co takiego? – zapytała wtedy, patrząc na niego z zaskoczeniem. Zauważyła, że wykrzywił pogardliwie usta.