– Nieważne – odpowiedział, spojrzawszy lekceważąco na jej piękną suknię i nowy kapelusz. Jedno i drugie miała na sobie z jego powodu. – Nieważne, i tak tego nie zrozumiesz. Nigdy!
Miał rację. Nie rozumiała go. Nie rozumiała, że mógł zachwycić się jakąś ideą, podczas gdy ją tak bardzo zachwycało po prostu życie. Maksym chciał zmienić świat, co miało wyjść na dobre całej ludzkości, a ona… Ona pragnęła wszystkiego, co byłoby najlepsze dla niej samej. A najbardziej pragnęła jego – Maksyma Marakowa.