Czas burz
Charlotte Link — Powieść obyczajowa

Felicja, w swym słomkowym, niebieskim kapeluszu, stanęła naprzeciw niego, uniosła twarz i lekko rozchyliła usta w oczekiwaniu, bo uznała, że Maksym musi wykorzystać taką chwilę jak ta. I choć w jego oczach przez moment dostrzegła ślad dawnej tkliwości i ciepła, to ten jedynie uśmiechnął się z pewnym trudem i oświadczył spokojnie:

– Nie. Nie chcę, abyś była przeze mnie nieszczęśliwa.

„O czym on mówi?”, pomyślała. „O jakim nieszczęściu?”

– No to nie – odparła śmiało. – Jeśli chcesz żyć jak mnich, to proszę bardzo.

– Chcę iść swoją drogą, Felicjo. Ty pójdziesz swoją i nie sądzę, aby nasze drogi kiedykolwiek się przecięły. – Głos Maksyma wydawał się całkowicie spokojny.

– Czy to znaczy, że już nigdy się nie zobaczymy? – spytała Felicja.

– Zobaczymy się, ale nie tak, jak to sobie wyobrażasz – odrzekł.

– Dlaczego nie?

Odwrócił głowę i gniewnym ruchem ułamał gałązkę jakiegoś krzewu.

– Czy ty tego nigdy nie zrozumiesz, Felicjo?