– Znam go? – zapytała, chyba zbyt nachalnie.
– Widujesz go, ale go nie znasz – Nela była bezlitosna, a to zdarzało się wyjątkowo rzadko.
Skoro nie miała szans dowiedzieć się niczego, postanowiła zamknąć temat faceta nie z tego świata.
– To co? Jedziemy do mnie? Mama skończyła dziś gotować bigos, pewnie palce lizać – zachęcała, jak umiała.
– Chyba lepiej będzie, jak pojadę dziś do siebie… – Nela ewidentnie po raz kolejny traciła dziś humor. – Nie jestem w nastroju… – nawet nie starała się udawać, że jest inaczej.
Nela nie potrafiła udawać. Była prawdomówna i obiektywna. I za to przyjaciółkę uwielbiała.