– Właśnie tego się obawiam – stwierdziła Nela z rozbrajającym uśmiechem, który czynił z niej bardzo piękną młodą kobietę.
Ona zawsze była dziewczyną, a Nela kobietą. Odkąd się poznały, nic się nie zmieniło w tej kwestii. Siła kobiecości Neli tkwiła w jej urodzie. Zerkała na twarz przyjaciółki otoczoną włosami o wielu odcieniach rudości. Nela przypominała złotą iskrę, w której skrzą się szmaragdy ogromnych oczu. Mały, kształtny nos ustępował miejsca pełnym, pięknie zarysowanym ustom, które zwykły uśmiechać się tylko trochę. Nie słyszała jeszcze głośnego śmiechu przyjaciółki, gdyż w radości i zadowoleniu z życia potrafiła zachować umiar i unikała przesady.
– Jak ci poszło? – spokojny ton Neli wyrażał szczere zainteresowanie.
– Na pewno gorzej niż tobie – odpowiedziała z przekonaniem, ale bez cienia złośliwości.
– Masz szczęście, że cię lubię. Wiesz, która godzina? Musimy ruszać! – dodała, zerkając na zegarek.
– Wiem. – I ruszyła za szybko idącą przyjaciółką, która nigdy nie marnowała czasu.
Każda sekunda życia Neli musiała być dobrze wykorzystana. Jeśli nie na działanie, to przynajmniej na konstruktywne myślenie lub planowanie dalszych kroków.