Ku swemu rozczarowaniu nie doczekał się jednak żadnej reakcji u tych ludzi. Byli oni, tak to sobie tłumaczył, do tego stopnia upokorzeni klęską, że spuszczali wzrok na widok wspaniałych automobili i jadących nimi dumnych zwycięzców w starannie odprasowanych mundurach i w błyszczących oficerkach. Nie ośmielali się spojrzeć im w twarz – tak jak teraz ten motocyklista, ten niewolnik, który nie ważył się nawet szukać oczami lusterka, by zobaczyć jaśniejące tryumfem oblicze swego pana.
– A kiedy już spojrzą ci w twarz, to widać u nich wyraz psiej skruchy – zauważył Ronigger. – Są przymilni, gotowi zrobić wszystko jak ten stary Żyd wczoraj, pamiętasz, Klaus?
Kierowca skinął głową, a pasażer rozkazał:
– No dobra, ruszaj już, ruszaj! Szkoda na nich naszej benzyny!
Adiutant wrzucił pierwszy bieg, a jego szef, dowódca II Komanda VI Grupy Operacyjnej[2], zatopił się we wspomnieniach poprzedniego dnia.