Czas zdrajców
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

Długo później żartowali z tej zaaranżowanej przez siebie scenki, ciesząc się, że szef podziela ich wesołość. Ten zaś raczej ją tylko udawał. Był subtelnym prawnikiem, autorem dysertacji o aspektach rzymskiego prawa małżeńskiego, i nie bawiły go takie facecje. W pierwszej chwili uznał ich zachowanie za nieco odrażające, ale szybko sam siebie przekonał, że młodość jest psotna i ma swoje prawa.

Ronigger dojeżdżał teraz do ostatnich przęseł mostu i już porzucił wspomnienia o minionym popołudniu, gdy wraz z dwoma wesołkami zwiedzał – z wielkim zresztą zaciekawieniem – żydowskie zaułki Warszawy i wpadał wraz z podwładnymi do lepiących się od brudu małych mieszkań, w których gnieździły się wielopokoleniowe rodziny. Nie zwracał już uwagi na rozbite barki i końskie zezwłoki, wzdęte od gazów i wyrzucone na brzeg rzeki.

Teraz myślał już tylko o znalezisku, które zaraz ujrzy. Całą swoją uwagę wytężał, usiłując przewidzieć, jakich to rewelacji może się spodziewać po polskim archiwum, które jego ludzie odkryli późnym wieczorem w jednym z dawnych carskich fortów, o czym doniósł mu podwładny SS-Unterscharführer Ewald Mussiolik.