Damy polskiego imperium
Kamil Janicki — Historyczne

Szmer oburzenia i konsternacji przetoczył się wśród zebranych. Ktoś żachnął się, słysząc takie słowa z ust królowej. Ktoś wyszeptał: „Boże, broń…”. Ale Jadwiga nie zamierzała słuchać, co wielcy panowie i ich pomagierzy mają do powiedzenia. Za długo już zgadzała się milczeć i być posłuszną. Teraz zwróciła się nie do strażników swojego pięknego więzienia, nie do nadętych i zawsze wiedzących lepiej urzędników, ale do służących, pokojowców. Ludzi, których wielka polityka niewiele obchodziła. I którzy to jej samej byli bezgranicznie wierni. Rozkaz był krótki.

– Przynieście mi siekierę – zażądała. Nie chciano jej usłuchać? Dobrze. W takim razie weźmie sprawy we własne ręce. I osobiście utoruje sobie drogę do wolności, rąbiąc bramę w drzazgi.