Diuna
Frank Herbert — Science fiction

Pokonując bolesne drżenie, Paul utkwił oczy w mrocznej pustce, w której jego dłoń zdawała się przebywać z własnej woli. Wspomnienie bólu paraliżowało wszelki ruch. Rozum mówił mu, że z pudełka wyjmie osmalony kikut.

– No, wyjmuj! – warknęła.

Wyszarpnął dłoń ze skrzynki i zagapił się na nią osłupiały. Nic. Ani śladu po męczarni. Podniósł dłoń, obrócił ją, poruszył palcami.

– Nerwoból indukcyjny – powiedziała. – Nie mogę okaleczać wszystkich potencjalnych ludzi, ale są tacy, którzy dużo by dali za sekret tej skrzynki.

Ukryła pudełko w fałdach togi.

– Ale ból… – zaczął.

– Ból! – prychnęła wzgardliwie. – Człowiek potrafi zapanować nad każdym nerwem swego ciała.

Poczuł ból w lewej dłoni, rozprostował zaciśnięte palce, spojrzał na cztery krwawe ślady po wbitych w ciało paznokciach. Opuścił rękę i popatrzył na starą kobietę.

– Zrobiłaś to kiedyś mojej matce?

– Przesiewałeś kiedyś piasek przez sito? – odpowiedziała.

Zszokowany tym niezwiązanym z tematem pytaniem umysł Paula osiągnął stan wyższej świadomości. „Piasek przez sito”. Skinął głową.

– My, Bene Gesserit, przesiewamy ludzi, by wyłowić człowieka – oznajmiła.

Podniósł prawą rękę, przywołując wspomnienie katuszy.