Pokonując bolesne drżenie, Paul utkwił oczy w mrocznej pustce, w której jego dłoń zdawała się przebywać z własnej woli. Wspomnienie bólu paraliżowało wszelki ruch. Rozum mówił mu, że z pudełka wyjmie osmalony kikut.
– No, wyjmuj! – warknęła.
Wyszarpnął dłoń ze skrzynki i zagapił się na nią osłupiały. Nic. Ani śladu po męczarni. Podniósł dłoń, obrócił ją, poruszył palcami.
– Nerwoból indukcyjny – powiedziała. – Nie mogę okaleczać wszystkich potencjalnych ludzi, ale są tacy, którzy dużo by dali za sekret tej skrzynki.
Ukryła pudełko w fałdach togi.
– Ale ból… – zaczął.
– Ból! – prychnęła wzgardliwie. – Człowiek potrafi zapanować nad każdym nerwem swego ciała.
Poczuł ból w lewej dłoni, rozprostował zaciśnięte palce, spojrzał na cztery krwawe ślady po wbitych w ciało paznokciach. Opuścił rękę i popatrzył na starą kobietę.
– Zrobiłaś to kiedyś mojej matce?
– Przesiewałeś kiedyś piasek przez sito? – odpowiedziała.
Zszokowany tym niezwiązanym z tematem pytaniem umysł Paula osiągnął stan wyższej świadomości. „Piasek przez sito”. Skinął głową.
– My, Bene Gesserit, przesiewamy ludzi, by wyłowić człowieka – oznajmiła.
Podniósł prawą rękę, przywołując wspomnienie katuszy.