Diuna
Frank Herbert — Science fiction

W całym zamieszaniu przeprowadzki stara kobieta była największym dziwem, jaki oglądał.

„Wasza wielebność”.

I to, że do matki mówiła „Jessiko”, jak do zwykłej służebnej dziewki, a nie do tej, którą była: damy Bene Gesserit, książęcej konkubiny i matki książęcego syna.

„Może ten gom dżabbar to coś z Arrakis, o czym powinienem wiedzieć, zanim tam pojedziemy?” – zastanawiał się. Przesylabizował dziwne słowa:

– Gom dżabbar… Kwisatz Haderach.

Ileż jeszcze musi się nauczyć! Arrakis tak bardzo różniła się od Kaladanu, że aż kręciło mu się w głowie od nawału nowych faktów.

„Arrakis – Diuna – Pustynna Planeta”.

Thufir Hawat, mistrz asasynów ojca, mu to wyjaśnił: ich śmiertelny wróg, Harkonnenowie, dostali planetę w pseudolenno i siedzieli na niej przez osiemdziesiąt lat na mocy układu z kompanią KHOAM, pozyskując geriatryczną przyprawę – melanż. Teraz Harkonnenowie opuszczali Arrakis, oddaną w całkowite lenno rodowi Atrydów. Było to bezsprzeczne zwycięstwo księcia Leto. Jednakże, mówił Hawat, z tego powodu zagraża im śmiertelne niebezpieczeństwo, ponieważ książę Leto cieszy się popularnością wśród wysokich rodów Landsraadu.

– Popularny człowiek wzbudza zawiść potężnych – powiedział Hawat.