– Nie mamy Arrakis. – Strzepnęła pyłek ze spodni i powiesiła je obok marynarki na wieszaku przy łóżku. – Nie każ czekać na siebie matce wielebnej.
Paul usiadł i rękami objął kolana.
– Co to jest gom dżabbar?
Po raz wtóry dzięki naukom matki zauważył jej właściwie niedostrzegalne wahanie, nieposłuszeństwo nerwów, które odczytał jako strach. Jessika podeszła do okna, odsunęła zasłony i zapatrzyła się na szczyt Sjubi za nadrzecznymi sadami.
– Dowiesz się… już wkrótce.
Zdumiał go lęk w jej głosie.
– Matka wielebna oczekuje cię w moim saloniku – powiedziała Jessika, nie odwracając się. – Pospiesz się, proszę.