– Przyjdź tu o zmierzchu, a dostaniesz swoją Czarną Orchideę.
*
Służący wrócił do domu i kazał żonie spakować ich skromny dobytek. Obiecał, że już niebawem będzie mogła kupić wszystko, o czym zamarzy, i że wybuduje dla niej przepiękny pałac.
O zmroku poszedł do sklepu Skryby i jęknął ze zachwytu, gdy zobaczył leżącą na stole Czarną Orchideę.
Nie wierząc własnym oczom, przyjrzał się płatkom i uznał, że starzec wykonał wspaniałą robotę.
– Już wyschła – wyjaśnił Skryba. – Atrament nie pozostawia śladu na palcach. Sprawdziłem to. Ty też spróbuj.
Służący dotknął płatków i z zadowoleniem stwierdził, że jego palce są czyste.
– Nie wiem jednak, jak długo to potrwa. Woda zawarta w roślinie w końcu nawilży płatki. Musisz też pamiętać, by nie wystawiać jej na deszcz.
– Jest wystarczająco piękna. – Służący pokiwał głową i wziął kwiat. – Natychmiast zaniosę ją do pałacu. O północy spotkamy się nad rzeką; wówczas dostaniesz obiecaną zapłatę.
*
W noc ślubu, po radosnym dniu świętowania z poddanymi, książę wszedł do prywatnych komnat, które dzielił ze swą małżonką.