Dorośli
Marie Aubert — Literatura

– Tak to się kończy, gdy nie chcesz ściszyć – karci malucha hipster. – Przeszkadzałeś pani i teraz już nie możesz oglądać.

Autobus skręca na stację benzynową, gdzie robimy przystanek na siku i kawę, trzylatek za mną leży w poprzek obu siedzeń i wrzeszczy, a ja chwytam swoją torebkę i ruszam pospiesznie do wyjścia, słysząc za sobą jego wrzask.

Kristoffer i Olea czekają na mnie na przystanku Vinterkjær. Nie ma z nimi Marthe. Kristoffer jest taki wysoki, Olea taka drobna. Na jesieni ma pójść do szkoły, ale, moim zdaniem, wydaje się na to za mała, zbyt chudziutka i krucha.

– Dobrze cię widzieć – wita mnie Kristoffer. Długo mnie obejmuje, otacza ramionami i przyciska do siebie.

– Ciebie też – odpowiadam. – Ale ci urosły włosy – dodaję, pociągając Oleę za kucyk.

– Olea nauczyła się wczoraj pływać – mówi Kristoffer.

Mała uśmiecha się szeroko, brakuje jej czterech górnych zębów.

– Pływałam i tata mnie wcale nie trzymał – oświadcza.

– Ojej – wyrażam swój podziw. – Naprawdę? Ale z ciebie zdolniacha.

– Marthe zrobiła mi zdjęcie – dodaje Olea. – Możesz zobaczyć, jak dojedziemy na miejsce.

– Pewnie leżała na brzegu i się leniła – żartuję, ładując torbę do bagażnika.